Takie zdjęcia potwierdzają tylko, że przedpremierowe pokazy niczego dobrego nie wnoszą

Zastanawiające, że każdy „niewtajemniczony” redaktor, jakiegoś niekoniecznie „zaprzyjaźnionego” serwisu czy bloga ma do podpisania NDA. Za którym jest zrzeczenie się majątku, jednej nerki i pamiątek z dzieciństwa i za niedotrzymanie tajemnicy grozi wszystko co złe na tej planecie, z siłową defloracją córki włącznie, a ci co bardziej „skumani”, ba wręcz czasem spowinowaceni z producentem nie tylko mają nepotycznie… khem, niebotycznie wielkie chody, a do tego dostęp nieograniczony do baru, sprzętu przed premierą, o hostessach nie wspomnę. No i do tego, kuriozalna w każdym wypadku, konieczność podpisania „lojalki” idzie za okno, bo pojawiają się w sieci zdjęcia, dokładnie takie jak to poniżej.

Zdaję sobie sprawę z istnienia, jakże popularnego ostatnimi czasy, narzedzia, jakim jest kontrolowany przeciek, ale to zakrawa na kpinę. Jak się recenzent stara o dostęp do urządzeń, najczęściej przez agencję „pijarową”, to traktowany jest, w zależności od osoby kontaktowej, jak darmowa reklama, albo jak współpracownik działu reklamowo-handlowego. Znów ciekawe jest, że ci „zaprzyjaźnieni”, najprawdopodobniej przy butelce, mają te same informacje wcześniej.

Galaxy S7 / fot. AndroidAuthority

Galaxy S7 / fot. AndroidAuthority

 

No i jedzie taki niewtajemniczony na szalenie wielką i kosztowną imprezę, żeby dowiedzieć się jak najwięcej, tylko pozostaje pytanie – po co? Wszelkie informacje dotyczące sprzętu wypłynęły na powierzchnię jakieś trzy przecieki temu, razem ze zdjęciami, zatem pozostaje pytanie dlaczego ta impreza w ogóle się odbywa? Dla potwierdzenia kilku informacji odnośnie bajerów software’owych, na które przed premierą i tak nikt nie zwraca uwagi? Dla wywołania zaskoczenia premierą? Trochę przecieknięte to zaskoczenie, więc próżny trud. Może chodzi o zwiększenie „hajpu” na konkretny produkt? Tylko jak to zrobić, skoro informacje są ogólnie dostępne?

Galaxy S7 / fot. AndroidAuthority

Galaxy S7 / fot. AndroidAuthority

 

Pozostaje półtora wiadra pytań, na które nijak nie da się znaleźć odpowiedzi. Fajnie, super, imprezy integrujące prasę z producentami, zacieśniające więzy współpracy między dwiema jakże różnymi branżami, ale tak całkowicie poważnie, czy to ma sens? Na moje oko takie wspólne imprezowanie kończy się mniej lub bardziej kontrolowanymi przeciekami, które nie wnoszą do branży absolutnie nic dobrego. Nie da się tego usprawiedliwić. Przedstawiciele producenta, tak jak w tym przypadku sami sobie szkodzą, nawet jeśli mają tak mocną pozycję na rynku, że mogą robić co chcą, bo lud i tak kupi. Wprowadzanie tego rodzaju zagrywek i nie ukrywajmy smrodu może sie naprawdę źle skończyć.

źródło zdjęć: AndroidAuthority

Artykuł Takie zdjęcia potwierdzają tylko, że przedpremierowe pokazy niczego dobrego nie wnoszą pochodzi ze strony Blog galaktyczny.pl.

Źródło: Galaktyczny