ZTE Blade V7 i Blade V7 Lite to jedne z najładniejszych smartfonów jakie ostatnio pokazał ten producent

Ta targach MWC 2016 nie mogło zabraknąć firmy ZTE, która w ostatnim czasie pokazała kilka ciekawych – zarówno pod względem specyfikacji, jak i wyglądu – smartfonów. Na tegorocznej imprezie w Barcelonie pojawiły się dwa nowe smartfony z serii Blade – ZTE Blade V7 i Blade V7 Lite. Oba prezentują się świetnie i będą dostępne w Europie.

Jeśli lubicie trzymać zimny, metalowy smartfon w rękach, to ZTE Blade V7 i Blade V7 Lite jest dla Was. Oba smartfony są wykonane z metalu, a cała konstrukcja wygląda naprawdę ładnie. Cieszy mnie fakt, że Chińczycy dalej idą w tym kierunku, jaki obrali jakiś czas temu, a wynikiem tego są świetnie wyglądające i wykonane smartfony. Oczywiście nie muszę nikomu mówić, że Blade V7 i jego wersja Lite w dużej mierze nawiązują do innego znanego producenta, za co należy się mały klaps w w tyłek. Dodam jeszcze, że nowości są kierowane w stronę młodszych użytkowników, ale myślę, że i starszym się spodobają. Mnie osobiście przypadły do gustu.

ZTE Blade V7

ZTE Blade V7, oprócz fajnego designu, może pochwalić się też w miarę akceptowalną specyfikacją. Ekran w tym smartfonie ma 5,2 cala i rozdzielczość Full HD, a elegancji dodaje dodatkowo szkło 2.5D, zakrzywione na krawędziach. V7 jest zasilany przez 8-rdzeniowy procesor MediaTek MT6753, który jest taktowany zegarem 1,3 GHz. Pamięć RAM wynosi 2 GB RAM, natomiast pamięć wewnętrzna ma 16 GB. Jak na nowość przystało, w smartfonie znajduje się najnowsze oprogramowanie od Google, czyli Android 6.0 Marshmallow.

zte-blade-v7-mwc-2016-04 zte-blade-v7-mwc-2016-05 zte-blade-v7-mwc-2016-06 zte-blade-v7-mwc-2016-07

Strona fotograficzna należy raczej do standardu, bo mamy do czynienia z 13-megapikselowym aparatem głównym z szybkim autofokusem, wspieranym przez podwójną diodę LED. Do zdjęć selfie posłuży 5-megapikselowa kamerka. Z przodu nie ma diody doświetlającej, ale producent wykorzystał w tym celu ekran, który błyska, gdy robimy sobie zdjęcie w trudniejszych warunkach oświetleniowych, podobnie jak w najnowszych iPhonach. Jeśli chodzi o akumulator, to w Blade V7 znajdziemy baterię o pojemności 2500 mAh. Pojemność trochę mała, ale procesor od MediaTek jest raczej energooszczędny, dlatego powinniśmy spodziewać się przynajmniej półtora dnia pracy na jednym ładowaniu. Smartfon ma 7,5 mm grubości.

ZTE Blade V7 Lite

ZTE Blade V7 Lite, jak sama nazwa wskazuje, to okrojona wersja Blade V7. Smartfon dostał 5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości HD, który wpakowano również w metalową obudowę. Na zdjęciach nieźle prezentuje się biała wersja smartfonu, gdzie całość dopełnia niebieski przycisk domowy. Producent tylko w tym modelu umieścił czytnik linii papilarnych, co może się wydawa nieco dziwne, biorąc pod uwagę, że jest to wersja Lite.

Podobnie jak jego większy brat, także Blade V7 Lite ma 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci wewnętrznej. Pewnie zastanawiacie się, gdzie w takim razie ZTE zaoszczędziło. Tutaj niestety w procesor, bo ten w modelu Lite to czterordzeniowy MediaTek. Zmiany są też widoczne w aparatach. Co prawda z przodu jest identycznie jak w Blade V7, ale z tyłu zdecydowano się na aparat z 8-megapikselową matrycą i przesunięto diodę LED w inne miejsce.

zte-blade-v7-mwc-2016-01 zte-blade-v7-mwc-2016-02 zte-blade-v7-mwc-2016-03 zte-blade-v7-mwc-2016-08

ZTE Blade V7 trafi do sprzedaży latem w Niemczech, Hiszpanii, RPA, Etiopii oraz Meksyku, natomiast Blade V7 Lite w pierwszej kolejności pojawi się w Rosji, aby zaraz potem trafić do Meksyku, Hiszpani, Niemczech i Tajlandii. W tych krajach wersja Lite pojawi się już wiosną. Naprawdę ubolewam, że nie zobaczymy ich w Polsce. Byłyby to ciekawe propozycje na naszym rynku, szczególnie w środkowym segmencie, gdzie dzieje się najwięcej. Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zapytać się standardowo, kiedy ZTE pojawisz się w Polsce?

źródło: własne, ZTE
Łączność na MWC 2016 w Barcelonie zapewnił T-Mobile

Artykuł ZTE Blade V7 i Blade V7 Lite to jedne z najładniejszych smartfonów jakie ostatnio pokazał ten producent pochodzi ze strony Blog galaktyczny.pl.

Źródło: Galaktyczny